Coraz częściej nowoczesne samochody są wyposażane w system automatycznej zmiany świateł z drogowych na mijania i odwrotnie. W innych robi się to dźwignią przy kierownicy, ale czy ktoś jeszcze pamięta, że kiedyś było inaczej? Samochody produkowane w latach XX wieku miały nożny włącznik świateł drogowych, a w autach z USA zdarzało się to nawet w latach 90.

Stopy kierowców mają co robić – obsługują pedały gazu i hamulca, a także – w autach z manualną skrzynią – sprzęgła. Ba, są modele, w których są cztery pedały – ten ostatni służy do obsługi hamulca pomocniczego, czyli tzw. ręcznego (tu akurat ta potoczna nazwa jest wyjątkowo nieszczęśliwa). Nic więc dziwnego, że kolejny przycisk do obsługi stopą było nie bardzo gdzie „wcisnąć”, a warto pamiętać, że w niektórych samochodach pod nogami kierowcy był jeszcze jeden włącznik – pompki spryskiwacza przedniej szyby.

Dlaczego nożne włączniki świateł drogowych ustąpiły miejsca tym umieszczonym przy kierownicy? Głównie dlatego, że coraz większą popularność zaczął zyskiwać system pozwalający mrugnąć światłami. Włącznik pod stopą kierowcy nie dawał takiej możliwości, dlatego początkowo producenci montowali dwa – tradycyjny, obok pedałów i drugi, służący wyłącznie do mrugania, przy kierownicy. Szukając oszczędności wyeliminowano nożny włącznik, a wszystkimi funkcjami reflektorów od tej pory steruje się dźwignią przy kierownicy.

Czy ktokolwiek tęskni za starym rozwiązaniem? Nie widzę.

 

 

Kommentieren Sie diesen Artikel

*Pflichtfelder