Też nie mogliście się doczekać? Ale zanim zaczniecie błogie lenistwo trzeba sprawdzić kilka rzeczy związanych z samochodem. Wiem, to nudne, ale naprawdę dla spokoju i bezpieczeństwa warto poświęcić chwilę czasu. Jak przygotować samochód na podróż?

Zacznijmy od spraw papierkowych – czy samochód ma ważny przegląd? Ubezpieczenie? Jeśli wybieracie się w dalszą podróż zadbajcie o zieloną kartę czy zestaw akcesoriów wymaganych w krajach, przez które będziecie przejeżdżać. Tak, wiem, obowiązuje Konwencja Wiedeńska, w myśl której wystarczy, że nasze auto i jego wyposażenie spełnia polskie przepisy. Ale jeśli mamy przed sobą daleką drogę naprawdę szkoda czasu na dyskusję z hiszpańskim czy słowackim stróżem prawa. Dla świętego spokoju zapakujmy do auta kamizelkę odblaskową (a najlepiej kilka – dla wszystkich pasażerów) czy zestaw zapasowych bezpieczników i żarówek. To ostatnie akurat bardzo polecam wozić ze sobą także w Polsce. Niesprawna żarówka może być powodem odebrania dowodu rejestracyjnego.

Jeśli awaria oświetlenia przydarzy nam się w nocy warto mieć ze sobą latarkę, np. czołową. Z takim wyposażeniem, gdy dwie ręce są wolne, będzie o wiele łatwiej zmienić żarówkę. A jeśli nie mamy latarki czołowej można użyć stworzonej specjalnie dla kierowców latarki OSRAM LED Guardian Saver Light Plus. Poza tradycyjną funkcją może ona migać pomarańczowym światłem, ma nóż do pasów i młotek do szyb, które pozwolą wydostać się z samochodu, np. po wypadku, a dzięki magnesowi można łatwo ją przymocować do karoserii. Nie muszę dodawać, że latarka powinna znaleźć się w schowku, a nie bagażniku?

Kolejna sprawa to kontrola stanu technicznego samochodu. Idealnie się składa, jeśli termin przeglądu/wymiany oleju wypada przed wakacjami, po wizycie w serwisie możemy mieć pewność, że wszystko w aucie działa jak należy. Polecam wyrobić sobie nawyk, by co jakiś czas, np. co drugie tankowanie, sprawdzać poziom oleju, oświetlenia czy ciśnienia w oponach. O tym ostatnim pamiętajmy szczególnie wtedy, gdy jedziemy z kompletem pasażerów i pełnym bagażnikiem – z reguły trzeba wówczas dopompować opony. Pamiętajcie, żeby przez pierwsze kilometry podróży takim załadowanym samochodem „nauczyć się” go na nowo, bo będzie zupełnie inaczej przyspieszał, hamował i skręcał. To inne auto, niż to, do którego się przyzwyczailiśmy podczas codziennej jazdy do pracy, kiedy jedziemy sami.

A gdy już nasze auto jest przygotowane na daleką trasę pora się spakować. Niby wszyscy wiedzą, jak to robić, ale jak przyjdzie co do czego bywa z tym różnie. Generalna zasada jest taka, że najcięższe bagaże, układa się na dnie bagażnika, dociśnięte do oparcia tylnej kanapy. Chodzi o to, by w razie kolizji nie mogły się przesuwać. Dobrze jest część rzeczy pakować do miękkich toreb, wtedy uda się zmieścić do bagażnika znacznie więcej niż wtedy, gdy używamy wyłącznie walizek. Pamiętajmy, by ograniczać liczbę przedmiotów przewożonych w kabinie czy na tylnej półce samochodu. W razie kolizji lub wypadku mogą się one zmienić w śmiercionośne pociski.

Ale żeby nie było, że uprawiam wyłącznie czarnowidztwo – życzę udanych i bezpiecznych wakacji!

 

Kommentieren Sie diesen Artikel

*Pflichtfelder