Baby Corvette – właśnie takim określeniem często nazywa się Opel GT, który tak naprawdę klasykiem był już w latach 80. Dziś należy do poszukiwanych aut, a wyróżnia się nie tylko ciekawą stylizacją nadwozia. Tym, co najbardziej interesuje nas są oczywiście światła.

Auto ma niewielkie gabaryty, nie dziwi więc, że oferuje tylko dwa miejsca. Za fotelami, ciasno obejmującymi ciała kierowcy i pasażera jest niewielka półka na drobiazgi.

Rzut oka na przód auta wystarczy, by zauważyć dziwne przetłoczenie maski. Pod nim kryje się gaźnik 1,9-litrowego silnika, który pochodzi z Opla Rekorda. Inaczej by się nie zmieścił.

Auto powstało na płycie podłogowej Opla Kadetta i w 1965 roku, gdy je zaprezentowano, wzbudziło ogromne zainteresowanie. Między 1968 a 1973 rokiem wyprodukowano nieco ponad 100 tys. Opli GT.

Dobrze, spójrzmy na światła. Nie unoszą się one, jak w Porsche 924 czy pierwszej Maździe MX-5, a… przekręcają. Robi się to przy użyciu dźwigni umieszczonej na konsoli między fotelami.

Operacja wygląda spektakularnie, choć wymaga nieco siły. Nic więc dziwnego, że wielu użytkowników bawiło się lampami podczas postoju na światłach. Reflektory Opla GT wyposażano w żarówki Bilux, które nie dawały za wiele światła. Stąd dodatkowe lampy pod zderzakiem. Wielu właścicieli decydowało się na modernizację oświetlenia, wykorzystując nowocześniejsze żarówki H4.

Warto spojrzeć także na tylne światła. Cztery okrągłe lampy i podwójna końcówka wydechu nawet dziś wyglądają bardzo rasowo.

Komentarz do tego artykułu

*Pola obowiązkowe