Nie tak prędko. Choć Unia Europejska wypowiedziała wojnę tradycyjnym żarówkom, ale na szczęście dotyczy to tylko domowych źródeł światła. Pewnie zauważyliście, że w ostatnich latach znikały one z oferty sklepów.

Zakaz produkcji i sprzedaży jest spowodowany kiepską efektywnością tradycyjnych żarówek. Od września 2018 roku zakazem są objęte także żarówki halogenowe, które są pod tym względem nieco lepsze. Można jeszcze je sprzedawać, ale dotyczy to tylko posiadanych zapasów – produkcja nie jest już dozwolona. Czy trzeba się martwić o halogenowe żarówki, stosowane w samochodach?

Nie. Zakaz nie dotyczy wszystkich żarówek halogenowych, więc posiadacze aut z tradycyjnymi reflektorami nie muszą się martwić. Zakaz nie obejmie także żarówek pomocniczych, wykonanych w tradycyjnej technologii. Przy okazji – wciąż można produkować i sprzedawać także niektóre rodzaje małych żarówek halogenowych na napięcie 230 V.

Zakaz dałby niewiele lub nic

Dlaczego Unia Europejska jest tak pobłażliwa w stosunku do żarówek samochodowych? Przede wszystkim dlatego, że zmiana źródeł światła na bardziej energooszczędne i o większej efektywności nie da właściwie nic. Wielu kierowców zapewne jest innego zdania – uważają, że jazda na światłach mocno obciąża alternator. Nic bardziej błędnego – żarówki zużywają niewiele energii choćby w zestawieniu z ogrzewaną szybą, nawiewem czy systemem audio.

Kolejnym powodem jest brak alternatywy. Inaczej niż w domu, żarówki nie mogą być w prosty sposób zastąpione produktami opartymi np. na LED. W wielu krajach do konkretnego światła jest przeznaczona jedna konkretna żarówka. Dlatego też wciąż nie można stosować retrofitów LED na zewnątrz samochodu. Poza tym, diody zamiast żarówek pomocniczych nie dadzą zbyt dużej oszczędności energii, a mogą powodować błędy w instalacji elektrycznej auta, skutkujące zapaleniem się kontrolki usterki oświetlenia.

Komentarz do tego artykułu

*Pola obowiązkowe