Przyjęło się, że po zakupie samochodu używanego warto zainwestować w tzw. pakiet startowy, czyli wymienić olej, filtry, czasem także pasek rozrządu czy wyeksploatowane opony. A co z żarówkami i reflektorami? Czemu o nich zapominamy?

Jeśli reflektory mają wypalone odbłyśniki i zmatowiałe klosze zdecydowanie powinno się je wymienić lub zregenerować. Zważywszy na fakt, że jakość zamienników oryginalnych reflektorów bywa często niska, lepsze jest to drugie wyjście. Jest wiele firm, które profesjonalnie zregenerują stare światła, a cena takie usługi z reguły jest niższa nawet od tanich reflektorów.

Przy okazji zdecydowanie zalecamy zmianę żarówek. I mamy tu na myśli nie tylko te reflektorowe, bo jesteśmy przekonani, że czytelnicy naszego bloga doskonale wiedzą, że taka zmiana potrafi być bardzo widoczna, lecz także pomocnicze. Nawet jeśli wymienimy wszystkie, koszt będzie niewielki, a zyskamy w ten sposób pewność, że przez dłuższy czas żadna z nich się nie przepali. Idealne do tego celu będą żarówki linii OSRAM Ultra Life, które są znacznie trwalsze niż standardowe produkty. Owszem, kosztują trochę więcej niż np. żarówki OSRAM Original, ale wciąż wydatek będzie nieduży.

Trudno sobie wyobrazić sytuację, w której nabywca używanego auta wyjmuje po kolei wszystkie żarówki, by upewnić się, jakie musi kupić. Tu z pomocą może przyjść instrukcja obsługi samochodu, a jeśli jej nie ma można skorzystać z aplikacji, które „podpowiedzą”, jaki typ żarówki występuje w konkretnym modelu auta. Taką aplikacją jest Vehicle Light firmy OSRAM, którą można bezpłatnie pobrać z AppStore na smartfony z systemem iOS lub Google Play na Androida.

To samo warto zrobić z żarówkami oświetlenia wnętrza, schowka czy bagażnika. Ale tu możemy bardziej poszaleć, bo przepisy zezwalają na użycie retrofitów LED. A to oznacza trwałość na poziomie nieosiągalnym dla żadnych żarówek.

Komentarz do tego artykułu

*Pola obowiązkowe